Artykuły

Zbrodnie na Kurdach uznane za ludobójstwo

Sąd w Hadze uznał zbrodnie dokonywane przeciwko Kurdom w Iraku w latach 80. za akt ludobójstwa.
Opr: KL


Efektem procesu w Hadze, pierwszego, który zajmował się zbrodniami przeciwko Kurdom w Iraku i Iranie, było uznanie zamordowania tysięcy Kurdów w Iraku w latach 80. za akt ludobójstwa. Zgodnie z terminem przyjętym w prawie międzynarodowym za ludobójstwo uznaje się działania skutkujące unicestwieniem w całości lub w części jakiejś dającej się wyodrębnić grupy ludzi, szczególnie dotyczy to, jak pokazuje historia, grup narodowościowych, etnicznych, rasowych i religijnych. Zbrodnie dokonywane na mieszkańcach północnego Iraku przez reżim Husajna w latach 80., w których zginęło w sumie 180 tys. Kurdów, jednoznacznie odpowiadają takiej definicji ludobójstwa.

Powyższe orzeczenie haskiego sądu (nie mylić z Trybunałem w Hadze) ma związek z wyrokiem, jaki zapadł w zeszłym miesiącu w procesie Fransa van Anraata, holenderskiego biznesmena oskarżanego o sprzedaż do Iraku w latach 1984-88 tysięcy ton tiodwuglikolu, niezbędnego składnika gazu musztardowego. Broni chemicznej zaś wojsko Saddama często używało przeciwko partyzantom i cywilom kurdyjskim.

Van Anraat jest na razie jedynym obywatelem z Zachodu spośród osób pomagających "rzeźnikowi z Bagdadu", którego sądzono za współudział w ludobójstwie popełnionym przez reżim Baas. Holender sprzedawał chemikalia już po wprowadzeniu międzynarodowego embarga na Irak i masakry ludności cywilnej w Halabdży w marcu 1988 r., gdzie zginęło ok. 5 tys. Kurdów. Sąd oczyścił van Anraata z zarzutu o pomoc w ludobójstwie, za co groziłoby mu nawet dożywocie, ale uznał go winnym "zbrodni wojennych i spowodowania śmierci tysięcy Kurdów", i skazał na 15 lat więzienia.

Van Anraata zatrzymano już w 1989 r. w Mediolanie, ale włoski sędzia zwolnił go z aresztu, odmawiając jego ekstradycji do USA. Po tym incydencie Van Anraat schronił się w Iraku, pod nazwiskiem Faris Mansur Raszid al Bazaz pracując w resorcie przemysłu wojskowego. Po amerykańskiej inwazji w 2003 r. uciekł stamtąd przez Syrię do Holandii, gdzie cieszył się przez pewien czas pomocą ze strony holenderskiego wywiadu. W końcu przeważyła jednak opinia holenderskiego ministerstwa sprawiedliwości, że biznesmen musi stanąć przed sądem.

Fakt skazania "Chemicznego Fransa", jak się go dziś tytułuje, otwiera drogę do pozwów o odszkodowania żyjącym ofiarom ataków chemicznych, oraz do pociągnięcia do odpowiedzialności innych zagranicznych współpracowników reżimu Husajna, którzy na razie pozostają bezkarni. A wśród nich jest ponad 20 firm z USA (m.in. Dow Chemica, ATCC i Alcolac International, której klientem był van Anraat), wiele przedsiębiorstw z Niemiec, a także firmy z Francji, Holandii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Hiszpanii, Belgii, Chin, Japonii, Indii i Egiptu. Ten światowy handel z Bagdadem z pewnością nie mógłby się odbywać bez cichego przyzwolenia przynajmniej części zainteresowanych rządów. Stany Zjednoczone, które pomagały Bagdadowi w wojnie z Iranem (1980-1988) m.in. poprzez dostawy gazów trujących, dopiero w listopadzie 1989 r. wprowadziły embargo na sprzedaż toksyn do Iraku.