Artykuły

Twarde stanowisko Kurdów w sprawie Kirkuku

PAUL GARWOOD © 2006 The Associated Press


Bagdad, Irak - Kurdyjscy politycy pod wodzą Dżalala Talabaniego ostrzegli we wtorek liderów szyickich, że układ odnośnie roponośnego Kirkuku będzie kluczową kwestią podczas rozmów o utworzeniu nowego irackiego rządu.

Kurdyjscy, szyiccy i sunniccy przywódcy spotkali się na najbardziej intensywnej dyskusji od czasu, gdy premier Ibrahim al-Jaafari niewielką przewagą uzyskał poparcie swojej kandydatury na stanowisko premiera z ramienia sojuszu szyickiego.

Talabani spotkał się także z sojusznikiem al-Jafaariego, czołowym szyickim politykiem Abdul Awizem al-Hakimem, którego kandydat na premiera, wice prezydent Alid Abdul-Mahdi przegrał z al-Jaafarim jednym głosem.

Talabani powiedział, że podstawowe żądanie koalicji kurdyjskiej w rządowych rozmowach dotyczy Kirkuku, a szczególnie wprowadzenia w życie Artykułu 136 konstytucji. Mówi on o przeprowadzeniu spisu ludności oraz referendum rozstrzygającym o tym, czy Kirkuk ma być częścią autonomicznego Regionu Kurdystanu.

„Koalicja Kurdyjska nie ma żądań oprócz tych, które są powszechnie znane, i które dotyczą potrzeby implementacji Artykułu 136 konstytucji… czyli dotyczą Kirkuku” czytamy w stanowisku opublikowanym przez biuro Talabaniego.

Prominentny kurdyjski polityk Mahmoud Othman dodał, że konstytucyjna klauzula Kirkuku „nie podlega dyskusji”.

Mimo to, Arabowie i Turkmeni sprzeciwiają się objęciu przez Kurdów całkowitej kontroli nad Kirkukiem, centrum złóż ropy w północnym Iraku. Kontrola nad Kirkukiem należy do najtrudniejszych problemów stojących przed Irakiem, gdyż miasto jest przedmiotem roszczeń kilku grup etnicznych.

Tymczasem we wtorek al-Jaafari przyrzekł postępować „w zgodzie z konstytucją” i utrzymywać „dobre, stałe i głębokie stosunki z Kurdami”, szczególnie z Talabanim, z którym często miał sprzeczne poglądy na wiele spraw.

Kurdowie skarżą się, że ustępujący rząd al-Jaafariego nie respektował obietnic dotyczących statusu Kirkuku. Saddam Husajn deportował dziesiątki tysięcy Kurdów z Kirkuku, osiedlając w ich miejsce irackich Arabów.

Talabani chce także, by do nowego rządu dołączyła Iracka Narodowa Lista byłego premiera Ayada Allawiego, bliskiego sojusznika Stanów Zjednoczonych, namawianego do objęcia urzędu ministra spraw wewnętrznych.

Arabcy sunnici sprzeciwiają się radykalnym szyitom, takim jak obecny minister Bayan Jabr, twierdząc, że Ministerstwo Spraw Wewnętrznych na skutek oskarżeń szyickich służb bezpieczeństwa, zabijało i porywało sunnitów rozgrywając walki o podłożu religijnym.

Jednak niektórzy przywódcy szyiccy, włączając w to zwolenników radykalnego duchownego i sojusznika al-Jaafariego, Muktady al-Sadra, nie akceptują Allawiego na tak wysokim stanowisku w gabinecie. Zwolennicy al-Sadra odrzucają Allawiego, gdyż dowodził on irackimi służbami bezpieczeństwa w kampanii przeciwko bojownikom al-Sadra w Nadżafie i wschodnim Bagdadzie w 2004 i 2005 roku.

W rozmowie z Talabanim, al-Hakim przyznał, że nie ma zakazu dla jakiegokolwiek bloku politycznego do wzięcia udziału w tworzeniu rządu, co odnosiło się do grupy Allawiego.

Stany Zjednoczone chcą, by w Iraku powstał rząd jedności narodowej, który pozostawia kluczowe pozycje sunnickim Arabom. Są oni bowiem trzonem grup rebelianckich. Przewiduje się, że zadowolenie sunnitów w procesach politycznych będzie ważnym czynnikiem na drodze do zakończenia przemocy.

Bitwa o rząd będzie toczyła się głównie o liczby. Koalicja Talabaniego wystawiła go do ponownego objęcia prezydentury, ale do tego potrzebne mu dwie trzecie głosów w 275-cio mandatowym parlamencie.

Sojusz al-Jaafariego zdobył 128 miejsc w parlamencie, co nie wystarcza na stworzenie samodzielnego rządu. Kurdowie, lista Allawiego i blok sunnickich Arabów mają razem 133 mandatów. Warunkiem powstania jakiegokolwiek rządu będą trudne negocjacje.

Według nowej konstytucji, nowy prezydent wzywa kandydata największego bloku wyborczego – w tym przypadku al-Jaafariego - do sformowania rządu. Do jego utworzenia potrzebna jest zwykła większość głosów zgromadzenia narodowego.

We wtorek Rada Bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych przyjęła z zadowoleniem ostateczne wyniki wyborów irackich i wezwała politycznych liderów do uformowania rządu obejmującego wszystkie opcje, który będzie się starał zbudować demokratyczne i zjednoczone państwo.

Rada potępiła akty terrorystyczne w Iraku i nalega, by ci, którzy kontynuują użycie przemocy „zlozyli broń”. Stwierdziła także, że nie można pozwolić, by akty terrorystyczne przeszkodziły postępowi politycznemu i ekonomicznemu w Iraku.