Artykuły

Turcja wkroczyła do północnego Iraku

02/22/2008  za: kurdistanobserver.com

Armia turecka poinformowała o rozpoczęciu w nocy z czwartku na piątek ofensywy lądowej przez granicę z Irakiem w pościgu za rebeliantami Partii Pracujących Kurdystanu.
Jest to pierwsza potwierdzona lądowa operacja wojsk tureckich w Iraku od inwazji koalicji proamerykańskiej w 2003 roku, która obaliła reżim Saddama Husajna. Rosną obawy, że może ona wywołać szerszy konflikt z Kurdami z Iraku sympatyzującymi z Ameryką, pomimo zapewnień Turcji, że celem akcji jest zniszczenie baz bojowników PKK w północnym Iraku. "Tureckie Siły Zbrojne, które cenią jedność terytorialną i stabilność Iraku, powrócą do domu w najkrótszym możliwym czasie, po osiągnięciu swych celów" - podały źródła wojskowe.

Prywatna telewizja NTV poinformowała, że wojska tureckie wkroczyły do Iraku już na głębokość 10 km w sile ok. 10 tys. żołnierzy. Operacja koncentruje się najprawdopodobniej w okolicach Hakurk, na południe od tureckiego Cukurca.

Według tureckiej Dogan News Agency w związku z atakiem jedyne przejście graniczne między Turcją a Irakiem - Habur - zostało zamknięte dla ruchu kołowego.

Wczoraj wieczorem prezydent Turcji Abdullah Gul poinformował w rozmowie telefonicznej prezydenta Iraku Dżalala Talabaniego o planowanej tureckiej ofensywie i jej celach. Jednocześnie zaprosił on Talabaniego do złożenia wizyty w Turcji.

Kontradmirał Gregory Smith, rzecznik USA w Iraku, powiedział, że Amerykanie otrzymali zapewnienie od swojego natowskiego sojusznika - Turcji, że zrobi, co w jej mocy, aby uniknąć "dodatkowych szkód" wśród cywilów i infrastruktury.

"USA nadal popierają Turcję w jej prawie do samoobrony przed działaniami terrorystycznymi ze strony PKK i zachęcają Turcję do zastosowania wszystkich możliwych środków, wliczając w to dyplomację i bliską współpracę z rządem Iraku, aby ostatecznie rozwiązać tę kwestię" - powiedział Smith.
Szef wydziału ds. stosunków europejskich i euroazjatyckich Matthew Bryza podkreślił w Brukseli, że Waszyngton współpracuje z Ankarą dostarczając Turcji informacje wywiadowcze na temat lokalizacji PKK, co ma pomóc w przeprowadzaniu precyzyjnych ataków lotniczych.

Tymczasem Komisja Europejska zaapelowała do Turcji o powściągliwe działanie. "Turcja powinna się powstrzymać od dokonywania jakiejkolwiek nieproporcjonalnej akcji militarnej i szanować prawa człowieka i zasady prawa" - powiedziała rzeczniczka Komisji Krisztina Nagy. "UE rozumie potrzebę Turcji ochrony swej ludności przed terroryzmem" - stwierdziła Nagy, dodając, że "namawiamy Turcję do kontynuowania dialogu z międzynarodowymi partnerami".

Rzecznik kurdyjskich sił bezpieczeństwa w Iraku Jabbar Yawar powiedział, że w obszarze nadgranicznym bombardowanie rozpoczęło się o 11.00 w czwartek i trwało do późnej nocy. Zniszczone zostały dwa mosty nad rzeką Wielki Zab, ale nie ma ofiar śmiertelnych.

Fouad Hussein, rzecznik rządu Regionu Kurdystanu poinformował jednocześnie, że siły kurdyjskich peszmergów zostały postawione w stan pogotowia.

"To kwestia suwerenności Iraku i jedności Iraku" - powiedział Falah Bakir, dyrektor departamentu stosunków międzynarodowych w rządzie regionalnym Kurdystanu. "Mamy nadzieję, że nie dojdzie do starć - rząd regionalny Kurdystanu uczynił wystarczająco, by pokazać Turcji swoją dobrą wolę."

Od października 2007 wojska tureckie wielokrotnie przeprowadzały ataki z powietrza na bazy rebeliantów PKK, ukrywających się w górach irackiego Kurdystanu. PKK od 1984 roku walczy przeciwko władzy tureckiej o autonomię Kurdystanu na południowym wschodzie kraju. Przypuszcza się, że walki te pochłonęły już życie co najmniej 40 tys. ludzi. USA, Unia Europejska oraz Turcja uznają PKK za organizację terrorystyczną.

Moment rozpoczęcia ofensywy przez wojska tureckie może nie być przypadkowy. ONZ jest teraz zajęte uspokajaniem sytuacji na Bałkanach po ogłoszeniu niepodległości przez Kosowo, podobnie zresztą jak NATO, które największe problemy ma teraz w Afganistanie.