Artykuły

TRT-6 - nowy kurdyjski kanał telewizyjny w Turcji

01/06/2008  Joanna Bocheńska

W ostatnich dniach w Turcji zainaugurował działalność pierwszy całodobowy kanał telewizyjny w języku kurdyjskim - TRT-6. Niezależnie od jakiejkolwiek krytyki, zarówno ze strony tureckiej, jak i kurdyjskiej, nie sposób nie dostrzec dużej wagi tego wydarzenia.
W inauguracji działalności programu TRT-6 wzięli udział tureccy politycy. Premier Recep Tayıp Erdoğan oświadczył, że "jest to krok, który ma umocnić naszą jedność i niepodzielność, pogłębiając jednocześnie wartość demokracji" oraz, że "nasi obywatele mają równe prawa i swobody. Demokracja jest szerokim kręgiem, w obrębie którego wszyscy ludzie mają możliwość wyrażania siebie", a na koniec w języku kurdyjskim życzył stacji pomyślności (TRT-6 li xêrê be)! Kilkanaście lat temu natychmiast wsadzono by go za to do więzienia. Retoryka premiera też jest szczególna, odwołuje się bowiem do najwrażliwszej idei państwa tureckiego - "niepodzielności". Do tej pory użycie języka kurdyjskiego było często interpretowane jako sprzeczne z ochroną "niepodzielności kraju". Powyższy fragment wypowiedzi premiera świadczy o ważnej próbie reinterpretacji znaczenia tego słowa!

Nie znaczy to jednak niestety, że w Turcji nie zdarzają się jeszcze przypadki nakładania kar za użycie języka kurdyjskiego nawet w rozmowach prywatnych, nie jest to również język dopuszczony do politycznych salonów, szkół i urzędów. Powstanie TRT-6 nadającego w języku kurdyjskim jest w istocie sprzeczne z Turecką Konstytucją, której wiele zapisów wciąż wyklucza istnienie i użycie w Turcji jakiegokolwiek "języka nietureckiego". Wprawdzie pakiety reform z 2002 roku dopuściły oficjalnie możliwość nadawania w języku kurdyjskim audycji telewizyjnych i radiowych, ale będąc świadomym sposobu zastosowania wielu zapisów prawnych przez turecki wymiar sprawiedliwości, nie można ocenić tego novum mianem wystarczającego. Oznacza to więc, że otwarcie TRT-6 choć ważne i przełomowe nie ma dostatecznego zaplecza w zapisach prawnych, które by chroniły jego istnienie. Wystarczy, że w którejś nadawanej piosence pojawi się na przykład słowo Kurdystan lub jeden z dziennikarzy dopuści się nadmiernej krytyki władz, by można było stację oskarżyć o separatyzm...

Swoją krytykę dla TRT-6 wyraził Deniz Baykal, lider partii republikanów (CHP) twierdząc, że nie można wydawać pieniędzy podatników na stację telewizyjną w języku etnicznej mniejszości.

Kurdowie odebrali inaugurację programu w języku kurdyjskim bardzo przychylnie i, z jak się wydaje, dużym zainteresowaniem, domagając się od razu zwiększenia udziału innych dialektów języka kurdyjskiego, wprowadzenia programów edukacyjnych dla kobiet, które bez wątpienia będą jednymi z głównych beneficjentów stacji, nadawania więcej muzyki kurdyjskiej.

Rozległy się także słowa krytyki mówiące o intencji ukrytej asymilacji, propagowaniu polityki, sprawującej obecnie władzę AKP (w tym roku będą miały miejsce wybory władz lokalnych, co nie jest w tym kontekście bez znaczenia, AKP liczy bowiem bardzo na kurdyjskie poparcie).

Odpowiadając dowcipnie na stronie NETKURD na te zarzuty kurdyjski publicysta Ednan Stêrk pisze, że w języku kurdyjskim zgadza się nawet na turecką asymilację. Pozbawienie Kurdów ich własnego języka i kultury było przecież jednym z głównych celów dotychczasowej tureckiej polityki względem tej grupy obywateli, a utrata znajomości języka przez wielu etnicznych Kurdów jest dziś jedną z głównych bolączek kurdyjskich intelektualistów, działaczy i pisarzy.

TRT-6 jest więc bez wątpienia promyczkiem nadziei, pozostaje wierzyć, że nie będzie jedynym…


Źródła:


Wystąpienie tureckiego premiera w TRT-6 w przekładzie na język kurdyjski można obejrzeć:



Artykuły publikowane na stronie niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko KCIiD.