Artykuły

Oświadczenia kurdyjskich liderów na temat kryzysu na granicy z Turcją

10/31/2007   za: Krg.org, kurdistanobserver.com

29 października doszło w Erbilu, stolicy Regionu Kurdystanu, do spotkania biur politycznych dwóch głównych partii tworzących koalicję rządową: Demokratycznej Partii Kurdystanu i Patriotycznej Unii Kurdystanu, któremu przewodniczył prezydent Regionu Kurdystanu Masoud Barzani.
Spotkanie było poświęcone przede wszystkim obecnej sytuacji w Kurdystanie irackim. Dyskutowano o aktualnych problemach występujących między Republiką Turcji a Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) oraz oceniano stanowisko i politykę Turcji wobec Iraku.

Połączone biura polityczne obu partii podpisały na zakończenie wspólne oświadczenie, którego przesłanie stanowi, co następuje.

1. Region Kurdystanu nie należał i nie należy do problemów militarnych i wewnętrznej polityki Turcji. PKK samowolnie stacjonuje w obszarze przygranicznym między Irakiem i Turcją bez jakiegokolwiek legalnego pozwolenia czy porozumienia z rządem irackim, KRG czy jakimikolwiek partiami politycznymi. Z tych obszarów przygranicznych PKK stwarza dla nas różnorakie problemy.

2. Jesteśmy gotowi, wspólnie z Irackim Rządem Federalnym i Rządem Stanów Zjednoczonych, który zgodnie z rezolucjami Rady Bezpieczeństwa ONZ jest odpowiedzialny za ochronę Iraku, przyjąć prawidłowe podejście aby bronić granic i zapobiec wykorzystywaniu tych obszarów dla działalności wrogiej wobec naszych sąsiadów.

3. Ponownie oświadczamy, że po kurdyjskim powstaniu w 1991 roku, wyborów do Zgromadzenia Narodowego Kurdystanu i utworzeniu Rządu Regionalnego Kurdystanu (KRG) w 1992 roku, KRG i jego partie polityczne stanowiły i stanowią nadal element pokoju i stabilizacji w regionie. Nie popieramy PKK ani nie przyzwalamy na to, aby im było udzielane jakiekolwiek wsparcie. Mamy nadzieję, że wszystkie strony, a zwłaszcza Stany Zjednoczone, Iracki Rząd, nasi sąsiedzi i wszystkie kraje przyjazne, którzy popierają ludność Iraku i Regionu Kurdystanu, nie będą szczędzić wysiłków w tym trudnym czasie, by znaleźć właściwe rozwiązanie, aby rozładować obecną napiętą sytuację na naszej granicy. KRG, jako część federalnego Iraku, jest gotowe spełnić swoje zobowiązania dla pozytywnego uczestnictwa w tym procesie. Przywiązujemy ogromną wagę do tego, by kontynuować nasze polityczne i dyplomatyczne wysiłki dla rozwiązania tego problemu. Pragniemy, aby te prawne, dyplomatyczne, polityczne i reformujące wysiłki zakończyły się powodzeniem.

Wczoraj natomiast kurdyjscy liderzy obwinili tureckich wojskowych za porażkę ostatnich rokowań pokojowych w Ankarze między stroną iracką i turecką, aby tę ostatnią nakłonić do dialogu w sprawie doprowadzenia do zakończenia powstania kurdyjskich rebeliantów z PKK.

27 października Ankara odrzuciła zaproponowane przez delegację iracką (w której składzie było dwóch reprezentantów Regionu Kurdystanu) propozycje rozwiązania konfliktu, które miały zapobiec niebezpieczeństwu wtargnięcia tureckich wojsk do północnego Iraku w pościgu za członkami PKK.

Kamel Shaker, jeden z kurdyjskich liderów, powiedział, że rozmowy załamały się z powodu nieustępliwej postawy tureckich wojskowych. "Do fiaska spotkania w Ankarze doszło z winy nieprzejednanego stanowiska tureckiej armii, która sądzi, że jeśli spotka się z reprezentantami Kurdystanu, to straci twarz" - powiedział.

Shaker, lider komunistów, oświadczył, że tureccy wojskowi odmówili uznania podczas rozmów z iracką delegacją dwóch jej członków kurdyjskich: Sifina Dezaie i Imada Ahmed. "Oni nie chcą spotkać się z przedstawicielami Kurdystanu ani prowadzić dialogu z prezydentem Masoudem Barzanim. Oni nie chcą Kurdystanu" - dodał Shaker.

Azad Aslam, analityk polityczny z angielskojęzycznego tygodnika "Kurdish Globe", wychodzącego w Erbilu napisał, że "Turcy odrzucili również pomysł kontrolowania granicy wspólnie przez wojska amerykańskie i irackie." "Turcja żąda zamknięcia baz PKK w Kurdystanie, aresztowania i wydania jej liderów... To wykoleiło negocjacje ponieważ jak Irakijczycy mogliby prosić Kurdów w Kurdystanie, aby atakowali Kurdów?" - pyta retorycznie autor i stwierdza dalej: "(Turecka - red.) Armia nie chce dialogu politycznego. Wręcz przeciwnie oni chcą większego napięcia, aby utwierdzić swoją władzę."