Artykuły

Iraccy Kurdowie głosują na tożsamość

15 grudnia 2005, Sulejmanija, Kurdystan - Irak (Reuters, Peyamner)


Wielu Kurdów głosujących w czwartek w Sulejmaniji, daleko od przemocy szerzącej się w większości Iraku, postrzegało wybory jako sposób zamanifestowania ich tożsamości etnicznej.

"Chcemy udowodnić całemu światu, że jesteśmy narodem i że istniejemy" powiedział Saman Shawkat, 25 letni mechanik samochodowy, który do komisji wyborczej tuż przy granicy z Iranem przyjechał wraz z całą rodziną.

Zapytany, czy obawia się tego, że udział Sunnitów w tych wyborach, po wcześniejszym bojkocie, osłabi głosy Kurdów, potrząsnął głową. "Nie boimy się" - powiedział stojąc przy urnie w tradycyjnych szerokich wełnianych kurdyjskich spodniach - "Uważamy, że oni, tak jak my, są dobrym narodem i mają prawo głosu. Jesteśmy wolnym narodem."

Strumień ludzi wolno, ale nieprzerwanie napływał do komisji wyborczych w Sulejmaniji. Ulice pełne były dzieci na rowerach i dorosłych wysiadających ze swoich samochodów, klaszczących w dłonie i powiewających kurdyjskimi flagami. Sulejmanija to miasto wolne od samobójczych zamachów, zabójstw i porwań, trapiących resztę Iraku po inwazji Amerykanów w 2003 roku.

W dniu wyborów obowiązywał zakaz poruszania się prywatnymi samochodami, ale władze Kurdystanu przymknęły oko na łamanie tego przepisu. Ludzie ubrali swoje najlepsze ubrania. Niektóre kobiety włożyły tradycyjne suknie, a dzieci malowały kurdyjskie flagi na policzkach.

Ismael Hana Amin, 50-letni urzędnik, razem z żoną, 18 letnią córką i 5 letnim synem, szedł ponad godzinę, by móc oddać głos. Amin przyznał, że głosował, by "pokierować losem moich ludzi, byśmy mogli robić co chcemy".

Od Wojny w Zatoce w 1991 roku Kurdowie, którzy stanowią około 20 proc. z 27 milionowej populacji Iraku, cieszą się autonomią w trzech prowincjach na północnym wschodzie kraju. Wielu Kurdom to nie wystarcza, więc marzenie o całkowicie niepodległym Kurdystanie jest wciąż żywe.

61 letni Abdullah Sayid oraz jego 53 letnia żona Rana Abdul Rahman pamiętają, jak za rządów Saddama Husajna musieli trzykrotnie opuszczać swój dom i uciekać w góry przed prześladowaniami. "Nie chcę uciekać. Chcę mieć dobre życie" powiedziała Rana.