Artykuły

"Dzień Kultury Kurdyjskiej w Cieszynie" - sprawozdanie

16 kwietnia w Cieszynie miało miejsce niecodzienne wydarzenie: odbył się "Dzień Kultury Kurdyjskiej" (DKK) zorganizowany przez Koło Naukowe Etnologów (KNE) działające przy Wydziale Etnologii i Nauk o Edukacji Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie, oraz przy współudziale Kurdyjskiego Centrum Informacji i Dokumentacji (KCIiD) w Krakowie.
Pomysł zorganizowania tej imprezy zrodził się w głowach młodych studentów etnologii na UŚ w Cieszynie, którzy latem zeszłego roku przebywali na obozie naukowym w KCIiD pod kierunkiem dr Macieja Kurcza. Wśród tych osób, których zafascynowała tematyka kurdyjska i którzy mieli później ochotę rozwijać ją i przybliżać innym studentom i wykładowcom organizując DKK, można by wymieniać wiele osób, ale z pewnością na wyróżnienie zasługują Agnieszka Madzia, Sylwia Obara i Michał Rauszer, członkowie wspomnianego koła naukowego.

 

Po seriach konsultacji KNE z KCIiD ustalono program i termin konferencji kurdologicznej. Z pewnych względów obiektywnych cały program musiał się zamknąć w ciągu jednego dnia. Dlatego jak na jeden dzień był on bardzo bogaty w treść i zróżnicowany. Organizatorzy zadbali, by wszystkie prezentacje odbyły się w przestronnej auli głównej uniwersytetu, mogącej pomieścić kilkaset ludzi. Z rana miały miejsce wystąpienia, które z reguły wymagają większej uwagi od słuchaczy. Po przywitaniu wszystkich gości przez Michała Rauszera w imieniu KNE został zaprezentowany wykład dr Macieja Kurcza pt: "Kurdowie i Kurdystan - wstęp". Przybliżył on zebranym ogólne wiadomości z zakresu geografii i historii Kurdystanu oraz sytuacji politycznej mieszkających w nim Kurdów.

 

Tematykę polityczną pogłębił wykład mgr Krzysztofa Lalika pt: "Meandry geopolityczne w Kurdystanie". Dotyczył on zmian sytuacji politycznej ludności kurdyjskiej w Turcji, Iraku, Iranie i Syrii na przełomie ostatniego stulecia, rozpatrywanych pod kątem specyfiki geopolitycznej poszczególnych części Kurdystanu i co się z tym wiąże roli graczy, mający największy wpływ na sytuację w tym regionie.

 

Dalsze punkty imprezy miały już coraz mniej wspólnego z polityką, a coraz więcej z kulturą kurdyjską. Miłym wprowadzeniem do tego tematu, a jednocześnie odpoczynkiem od zawiłości polityki okazał się multimedialny pokaz około 200 zdjęć z Kurdystanu, komentowany przez Hana Raoof. Przedstawiał on zarówno krajobrazy, jak i życie codzienne mieszkańców Kurdystanu w małych wioskach oraz dużych miastach.

 

Po przerwie obiadowej Karim Abdul Karim mówił szczegółowo o religiach Kurdów, bo, choć może nie wszyscy wiedzą, Kurdowie to nie tylko muzułmanie, lecz również chrześcijanie, Jezydzi, jaresanici, a w czasach preislamskich powszechnie wyznawali zoroastryzm.

 

Następne wykłady poruszały coraz bardziej konkretną tematykę. Kolejny z nich, autorstwa Farhanga Muhammada, wyjaśnił słuchaczom pochodzenie najważniejszego święta kurdyjskiego "Newroz" oraz tradycję z nim związane, ilustrując to licznymi slajdami, podobnie jak jego przedmówca-referent. Drugą część tego wystąpienia poświęcił on literaturze kurdyjskiej, omawiając jej główne nurty i najwybitniejszych przedstawicieli.

 

Tematykę kultury kurdyjskiej rozwinął Hana Raoof, mówiąc o "Artystach w Kurdystanie". Treść jego wykładu była nawet szersza niż sugerował to sam tytuł, bo skupił się on nie tylko na opowiadaniu o twórczości malarzy i muzyków mieszkających w Kurdystanie, lecz również żyjących na emigracji w Europie czy USA.

 

Po tej intelektualnej "strawie" wszyscy goście mieli okazję skosztować wyrobów tradycyjnej kuchni kurdyjskiej: bryani, chalwa z makaronem i kolec (ciastka). Po długości kolejki układającej się do stołu można było wnosić, że kuchnia kurdyjska szybko przypadła do gustu cieszyńskim studentom. Tym chyba można tłumaczyć fakt, że w warsztatach tańca kurdyjskiego aktywnie uczestniczyło już mniej osób - większość wolała podziwiać grupę wprawnych tancerzy, tańczących na scenie w rytm skocznej muzyki. (Warto dodać, że wieczorem dzień wcześniej część studentów zdążyła się już zapoznać z kilkoma tańcami kurdyjskimi w jednym z cieszyńskich klubów).

 

Ale w samym tańcu nie wyraża się oczywiście jeszcze cała "dusza kurdyjska", dlatego nie mogło tego dnia zabraknąć również poezji kurdyjskiej. Wiersze kurdyjskich poetów Sherko Bekes i Abdullah Pashew recytował w oryginale Farhang Muhammad, a po polsku Michał Rauszer. Później z kasety można było posłuchać w języku kurdyjskim opowieści prawdziwego dengbeża o "Devrese Evdi". Kurdyjscy dengbeży byli to opowiadacze, którzy w trakcie tzw. wieczorów "Szevbuherk dzielili się ze zgromadzonymi ludźmi legendarnymi opowieściami, w które nierzadko wplatali wątki współczesne. Sam sposób opowiadania wyróżniał już dengbeży i czynił Szevbuherki niezwykłymi spotkaniami. Opowiadali oni bowiem swe historie śpiewającą (dosłownie), nadając zdaniom pewien powtarzalny rytm, a czasami również rym. Można powiedzieć, że ich opowieści były melodyjną recytacją (melorecytacją). Ze względu właśnie na ową oryginalną, jak na obecne czasy, melorecytację organizatorzy zdecydowali się zaprezentować jedną z przypowieści dengbeża pomimo, że mało kto na sali mógł zrozumieć jej poszczególne wersy, mając przed sobą tylko jej streszczenie. We wczuwaniu się w melancholijną i tajemniczą atmosferę "wieczoru opowieści i poezji" kurdyjskich bardzo pomagał słuchaczom wystrój sali - zasunięte kotary, zgaszone światła i dziesiątki świec palących się wokół sceny.

 

Po tym - chciałoby się powiedzieć - kulminacyjnym momencie w prezentacji kultury kurdyjskiej, goście z Krakowa musieli niestety opuścić zebranych spiesząc się na autobus powrotny. Czyniąc to podziękowali serdecznie organizatorom za zaproszenie i zainteresowanie kulturą i problemami narodu kurdyjskiego, kulturą, która mimo nieposiadania przez Kurdów ich własnego państwa pomaga im w utrzymaniu własnej tożsamości narodowej i etnicznej, tak jak kiedyś Polakom.

 

"Dzień Kultury Kurdyjskiej" na UŚ w Cieszynie zamknął pokaz filmu "Gdyby żółwie mogły latać" wybitnego reżysera kurdyjskiego Bahmana Ghobadi. Bardzo dobrze nadawała się do tego aula główna uniwersytetu, przypominająca kształtem salę kinową.

 

Nieczęsto ostatnimi laty zdarzało się, aby Kurdyjskie Centrum Informacji i Dokumentacji miało okazję pomagać w organizacji spotkań i konferencji poświęconych kwestii kurdyjskiej w ośrodkach uniwersyteckich mniejszych niż Kraków. Działo się tak dlatego, że do tej pory nie było widać w nich zainteresowania tą problematyką. Tym bardziej należy docenić zaangażowanie członków Koła Naukowego Etnologów i ich determinacje, aby cały program, tak przecież zróżnicowany tematycznie, został zapięty na ostatni guzik i miał płynny przebieg. Ze swej strony gratulujemy całemu Kołu konceptu i jego pomyślnej realizacji, zapewniając o naszej otwartości na dalszą współpracę.



Redakcja