Artykuły

Tell Arbid (Syria); zdjęcia z miesiąca w kurdyjskiej wiosce.

Wiosną 2006 roku spędziłam pięć tygodni w kurdyjskiej wiosce Tell Arbid w północno wschodniej Syrii. I chociaż mieszkałam w domu misyjnym polskich archeologów, wielokrotnie miałam okazję być gościem w bardzo życzliwych i gościnnych domach miejscowych.

 

Wioska dzieli się na dwie części - jedno skupisko zamieszkuje rodzina Chudziów, a drugie Walików. Ci pierwsi przybyli tu w 1933 roku z Turcji, uciekając przed represjami.

Była to pierwsza osada w okolicy, miejsce zostało wybrane ze względu na położenie - Arbid to jedno z niewielu wzgórz na monotonnie płaskiej Dżazirze. Skoro przybysze przyszli z Turcji to wzniesienia są ich naturalnym środowiskiem. Na szczęście dla archeologów osiedlili się u podnóża tellu, a nie na jego zboczu (głównie ze względu na dostępność wody).
Z czasem zaludnienie się zagęściło (obecnie co około 1,5 km wzdłuż drogi są wioski o podobnej wielkości).
W latach 60 XX wieku przybyli Walikowie i również wybrali sobie Tell Arbid na miejsce osiedlenia. Po licznych sporach Chudziowie okazali się miłosierni i konflikt o miedzę zakończyli podziałem terytorium, a granicą został cmentarz. I tak też jest do dziś.
Chudziowie mieszkają skromniej i biedniej, ale to u nich mogłam zobaczyć jak się wypieka chleb, cedzi dżibnę (ser) i praży burgul (rodzaj zboża). Z nimi pasłam owce, z najmłodszym Mimo co rano dzieliłam się herbatnikami z czekoladą. Na spotkaniu „koła gospodyń” dziewczyny pomalowały mi ręce henną w tradycyjny wzór i parę razy dziennie zapraszały na bardzo słodką herbatę. I za każdym razem, kiedy musiałam odmówić żałowałam, że mam określone archeologiczne zadanie do wykonania.

 

Zdjęcia można ogldać w naszej galerii