Artykuły

Mehmed Uzun: Ronî Mîna Evînê, Tarî Mîna Mirinê (Miłość niczym światło, mrok niczym śmierć), Avesta, Stambuł 2002, recenzja książki

05/30/2008  Joanna Bocheńska
Zmarły w październiku ubiegłego roku kurdyjski pisarz Mehmed Uzun jest jednym z najwybitniejszych kurdyjskich twórców XX wieku. Urodzony w 1953 roku w Siverek (Kurdystan turecki), z powodów politycznych wyemigrował w 1977 roku do Szwecji, gdzie powrócił do utraconego w okresie młodości ojczystego języka kurdyjskiego (dialektu kurmandżi). Opierając się w dużej mierze na języku bogatej kurdyjskiej tradycji ustnej stworzył własny, głęboko poruszający świat literacki, którego dominującą ideę określić można być może w dużym uproszczeniu, jako poszukiwanie nadziei i światła w mroku beznadziejności, lęku i okrucieństwa. Najważniejsze jego powieści to: Rojek ji rojên Evdalê Zeynikê (Jeden dzień z życia Evdale Zeynike), Sîya Evînê (Cień miłości), Hawara Dicleyê (Wołanie rzeki Tygrys), czy przedmiot niniejszej recenzji Ronî Mîna Evînê, Tarî Mîna Mirinê (Miłość niczym światło, mrok niczym śmierć), za którą w Turcji wytoczono autorowi proces. Mehmed Uzun zmarł w Diyarbakır, mieście swojej młodości, do którego powrócił na krótko przed śmiercią.

Powieść Mehmeda Uzuna Miłość niczym światło, mrok niczym śmierć jest tyleż książką niezwykłą, co prostą.

Niezwyczajne mogą wydawać się koleje losu bohaterów - dziwna historia miłości pary, która spotyka się właściwie pod sam koniec fabuły utworu. Prosty, ale i doskonały zarazem jest sposób opowiadania, oparty przede wszystkim na przemyślanym łączeniu skrajności i grze emocjami.

Pierwszy rozdział odsyła nas na sam koniec książki. Spotykamy w nim głównych bohaterów dojrzałego mężczyznę o imieniu Baz (po kurdyjsku Sokół) i młodziutką kobietę - Kevok (po kurdyjsku Gołąb). Oboje wiezieni są w zaplombowanym samochodzie, i z nieskładnej relacji Baza dowiadujemy się, że skazani są na śmierć i transportowani najprawdopodobniej na egzekucję. Nie wiadomo - czym zawinili i kim dokładnie są ludzie, którzy ich eskortują. Z relacji Baza wynika jeszcze, że siedząca naprzeciw kobieta jest jego wielką miłością, a w kraju, w którym rzecz się dzieje, władzę sprawuje generał Serdar , za którego niegdyś Baz mógłby oddać życie. Rzeczywiście po dowiezieniu na jakieś odludzie Kevok zostaje rozstrzelana, a Baz zabrany w niewiadomym kierunku.

Następne rozdziały są już retrospekcją, powracają do samego początku - do dziwnie splecionych ze sobą losów obu postaci. Rzecz dzieje się w państwie o nazwie Wielki Kraj, w którego skład wchodzi jeszcze wiele różnych krain między innymi ta, z której pochodzą zarówno Baz, jak i Kevok, nosząca w książce miano Kraju Gór. Oczywiście można się od razu dopatrzyć aluzji do Turcji i Kurdystanu, niemniej ani tu, ani w żadnym innym miejscu utworu nie są to treści dominujące. Tworzą tylko znaczące tło, a sam dramatyzm fabuły wynika z akcji skupionej na bohaterach i ich losach. Dzięki czemu, z jednej strony doskonale wiadomo, do czego aluzje się odnoszą, z drugiej zaś, kontekst ten wcale nie jest konieczny dla rozumienia całości, a utwór nabiera nieco jakby odrealnionego i baśniowego wymiaru.

Nękani przez urzędników i wojsko Wielkiego Kraju ludzie z kilkunastu wiosek Kraju Gór szukają schronienia wysoko, w niedostępnych wąwozach i jaskiniach. Uciekają tam z całym dobytkiem, rozpoczynając niejako nowe życie w zupełnym odizolowaniu od reszty świata. W takim właśnie miejscu przychodzi na świat Baz. Niestety pewnego wiosennego dnia kryjówka zostaje wykryta przez helikoptery, a wkrótce potem, o świcie, pod jaskinię dociera wojsko i likwiduje wszystkich, którzy się tam schronili. Z pośród dymu i trupów, trzymając się ogona szczeniaka, wyłania się tylko mały, może dwuletni, chłopiec. To Baz. Zabrany przez jednego z żołnierzy trafia do domu dziecka. Mijają lata. Baz rośnie, o swoim pochodzeniu wie tyle ile opowiedział mu, odwiedzający go czasem oficer - jego rodzice zginęli w wypadku samochodowym. W Wielkim Kraju najlepszym wyjściem dla sieroty takiej jak Baz jest kariera wojskowa. Baz stara się jak może, jak wszyscy wokół niego wierzy w absolutną słuszność Generała Serdara. Po skończeniu szkoły wojskowej zwierzchnicy powierzają mu pierwsze poważne zadanie. Część mieszkańców Kraju Gór za ciągłe spiskowanie i nieposłuszeństwo musi zostać wywieziona w inne miejsce, kilka tysięcy kilometrów na południe, na pustynię. (Również i w tym wypadku można dopatrzyć się aluzji historycznych do wysiedlenia i ludobójstwa Ormian w 1915 roku, niemniej nie jest to skojarzenie absolutnie konieczne, co więcej chronologia wydarzeń powieści nie odpowiada historycznej rzeczywistości.) Baz odpowiada za ten transport. W pociągu nieśmiały mężczyzna, jeden ze skazańców prosi Baza o wodę dla ciężarnej żony. Baz pomaga mu, czym zaskarbia sobie ogromną wdzięczność nieznajomego. Już po dotarciu na miejsce mężczyźnie rodzi się córka. Baz zostaje zaproszony, by ją obejrzeć i chwilę potrzymać na rękach. To Kevok. Od tego momentu dalsze losy obojga bohaterów biegną zupełnie oddzielnie, by zetknąć się znowu w nieoczekiwanym momencie.

Baz jest zdolnym oficerem, szybko awansuje. Wsławia się zwłaszcza wykrywaniem kryjówek ludzi z Gór, skutecznym i bezwzględnym "likwidowaniem" przeciwnika. Ulega też pierwszym fascynacjom kobietami. Jak przystało na wybitnego wojskowego niczego sobie nie odmawia. Dość przypadkowo zaprzyjaźnia się z jedną prostytutką - Mader. Jednak wkrótce dla dobra swej kariery postanawia się ustatkować i ożenić. Na wesele przybywa nawet sam generał Serdar. Małżeństwo jednak nie okazuje się szczęśliwe, wraz z upływem lat oboje stają się dla siebie coraz bardziej obcy. Sytuacji nie polepsza nawet przyjście na świat dwóch chłopców.

Tymczasem Kevok dorasta, zostaje studentką filologii francuskiej w stolicy Wielkiego Kraju. Ma ukochanego o imieniu Jir. I wszystko byłoby wspaniale gdyby nie to, że oboje pochodzą z Kraju Gór i zupełnie nie potrafią odnaleźć się w rzeczywistości Wielkiego Kraju. Nie podoba im się porządek wprowadzony przez generała, nie potrafią pogodzić się z faktem, że ich kraina jest niszczona przez armię. Pewnej nocy Jir ostatecznie się buntuje i oświadcza Kevok, że wyrusza w góry, by dołączyć do partyzanckiego oddziału. Na nic zdają się perswazje dziewczyny. Jir znika, a Kevok rozmyśla, jak tu za nim podążyć.

W utworze pojawia się też pisarz, który przybywa z wizytą do Wielkiego Kraju, z którego niegdyś wyemigrował, by móc tworzyć we własnym języku za granicą. Przybywa, by pojawić się na procesie jednego z przyjaciół i wraz z innymi emigrantami szukać dla niego pomocy w ambasadach obcych państw. Po wyczerpującym dniu, w którymś z pubów zostaje rozpoznany przez jednego ze swych czytelników - Kevok. Dziewczyna przyznaje, że przeczytała wszystkie jego książki, ale uważa, że nie do końca mają one związek z rzeczywistością. Zarzuca mu, że ucieka w historię zamiast pisać o trudnej sytuacji swojego narodu. Rozumiejąc bezzasadność niektórych zarzutów, pisarz czuje się jednak mocno dotknięty, ale jednocześnie fascynuje go postać nieznanej dziewczyny. Na odchodnym próbuje odwieść ją od powziętej decyzji wyruszenia w góry.

Na nic się to jednak zdaje. Kevok przechodzi szkolenie i trafia do oddziału partyzanckiego Ludzi Gór. Mimo lekkiej zimy pierwsze tygodnie spędzone w górach są niezwykle trudne, i pewnie Kevok przypłaciłaby je życiem gdyby nie jeden z partyzantów- Renas, który często ratuje ją przed wycieńczeniem lub zamarznięciem. Po jakimś czasie Kevok przywiązuje się do niego, jak do brata, zastanawiając się jak zdoła się mu odwdzięczyć. Ponieważ w partyzantce obowiązuje anonimowość, Kevok nie jest w stanie wpaść na ślad Jira. Podczas pierwszej większej akcji, kiedy partyzanci atakują wojsko, które pod dowództwem Baza plądruje wioskę i morduje mężczyzn, Kevok zostaje ranna i dostaje się do niewoli. Poddana pod okiem Baza różnym wymyślnym torturom stara się niczego nie wydać. W końcu jednak jej opór zostaje złamany - ma zaprowadzić brygady Baza do wszystkich znanych sobie miejsc schronienia Ludzi Gór. Dziewczyna żywi jednak nadzieję, że wiedząc o jej aresztowaniu, partyzanci opuszczą wszystkie kryjówki, które mogłaby wydać. I rzeczywiście wszystkie kolejne miejsca okazują się puste. Na końcu pozostaje do spenetrowania tylko jedna jaskinia - ta sama, z której wynurzył się niegdyś Baz. Podobnie jak wtedy, i teraz wojsko dociera tu o świcie. Ku przerażeniu Kevok i radości Baza, okazuje się, że w jaskini jest sporo niczego nie podejrzewających partyzantów. Operacja zostaje zatem przeprowadzona "skutecznie". Dopuszczona na pobojowisko Kevok odkrywa, że jedną z ofiar jest jej przyjaciel Renas. Być może teraz dopiero dociera do niej cała prawda wojny i zabijania. To przeżycie sprawia, że w jednym momencie dawna Kevok przestaje istnieć, pozostaje tylko zniszczony i zniewolony człowiek.

Ponieważ nie bardzo wiadomo, co z nią zrobić dalej, Kevok trafia do prywatnego mieszkania Baza, który, liczy, że będzie mógł tę sytuację odpowiednio dla siebie wykorzystać. A poza tym, choć sam się do tego nie przyznaje, oficer sam ulega powoli fascynacji tą milczącą kobietą. Mimo, że pozornie wydarł z niej wszystkie tajemnice, to coś w niej dalej pozostaje dla niego nieuchwytne i nieznane, budząc ciągle usypiany lęk. Oboje żyją obok siebie w jednym mieszkaniu, prawie o niczym jednak nie rozmawiają. Kevok nie może zdobyć się na odwagę, żeby uśmiercić i swego kata i siebie. W swoim zeszycie zapisuje tylko wątłe notatki i wiersze. Baz natomiast, niepostrzeżenie ulega jakiemuś dziwnemu zmęczeniu. Słucha muzyki i czyta wiersze, i w sposób niezrozumiały dla samego siebie traci wcześniejszy zapał do pracy. Z całej sytuacji zwierza się tylko swojej przyjaciółce Mader. Ta dziwiąc się i ciesząc jednocześnie, mówi mu, ze jest na właściwej drodze, ponieważ muzyka i poezja operują językiem miłości, a tylko ta pozwala dostrzec drugiego człowieka.

Baz spotyka się też z umierającym oficerem, który niegdyś się nim zaopiekował. Bardzo pragnie uzyskać od niego jeszcze jakieś informacje o swojej rodzinie. Ten jednak niewiele pamięta. Mówi tylko o swoich wątpliwościach, które dostrzegł u schyłku życia. Nie wie już, czy na pewno zagłada innych ludzi jest drogą do powszechnej szczęśliwości mieszkańców Wielkiego Kraju. Jakieś chaotycznie opowiedziane wątki z przeszłości pozwalają Bazowi postawić staruszkowi pytanie: "czy ja też jestem stamtąd?", na które jednak nie słyszy jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko to jednak sprawia, że Baz sam zaczyna mieć wątpliwości. Na wystąpieniu przed całym sztabem, po wyliczeniu sukcesów armii, Baz dzieli się ze zgromadzonymi swoimi wątpliwościami odnośnie słuszności obranej drogi. Publika uznaje go jednak za chorego i przemęczonego, a zwierzchnik ostrzega, przed konsekwencjami związku z dziewczyną "stamtąd", żądając od Baza pozbycia się jej. Nieoczekiwanie, te słowa, wypowiedziane jak rozkaz sprawiają, że nagle wszystko staje się dla Baza jasne. Przemiana dokonuje się bez zbędnych słów. Od tej pory wie tylko, że chce ocalić Kevok, zabrać ją z Wielkiego Kraju i wywieźć gdzieś w nieznane, gdzie mogliby "zacząć życie od nowa". Oboje podejmują próbę ucieczki, wsiadają do pociągu. Dla Kevok, która bezwolnie wykonuje wszystkie polecenia Baza, jest to tylko niezrozumiałe przemieszczanie się. Ale i ona postanawia uciec, decydując, że już nigdy nie wypowie ani jednego słowa, powierzając wszystkie swoje myśli zeszytowi. Oboje docierają do nadmorskiego miasteczka, gdzie czekają na fałszywe dokumenty. Tu też pierwszy raz ich miłość - niemiłość zostaje spełniona. W zestawieniu z wcześniejszymi, dość odważnie opisanymi scenami erotycznymi, tu pojawia się tylko skąpy i delikatny lecz jakże sugestywny opis.

Niestety miejsce ich schronienia zostaje wykryte, oboje zostają schwytani i w ten sposób opowieść powraca do punktu wyjścia, a "pisarzowi pozostaje do opisania tylko moment śmierci Baza" - jedna z piękniejszych scen książki.

Powieść Uzuna ma na pewno wiele kontekstów i wiele wymiarów. Oczywiście nie da się jej rozpatrywać całkiem w oderwaniu od tureckich i kurdyjskich realiów, ale też nie to jest głównym celem i głównym osiągnięciem tej książki. W pierwszej kolejności jest to jednak powieść o miłości. Trudno oczywiście mówić o "romansie głównych bohaterów", ale też nie o taką (albo lepiej nie tylko o taką) miłość tu chodzi. Uzun podejmuje chyba najpoważniejszy, ale też najtrudniejszy problem miłości człowieka, miłości bliźniego. Umie dopatrzyć się jej tam, gdzie trudno się tego spodziewać, celowo pokazując sytuację ludzi uwikłanych, ludzi bez wyjścia.

Baz, którego, życie było pasmem okrucieństwa i nienawiści, dzięki niespodziewanej miłości do Kevok, ma szansę na odkupienie. Kevok, od początku pełna miłości i ufności do świata nie ustrzegła się jednak przed jego złem. Ze swoją naiwnością, delikatnością, świadomością własnej słabości i zdrady jest jak zraniony ptak, któremu na zawsze odebrano możliwość latania. Miłość- niemiłość tych dwojga skończonych dla świata i siebie ludzi, kata i ofiary, sokoła i gołębia, jest jednak być może nadzieją…

Mistrzostwo powieści Uzuna oparte jest na tradycji powieści Dostojewskiego - sięga po psychologię i konstrukcję fabuły. Pisarz umiejętnie dawkuje i rozpala emocje. Czasem nimi we wschodnim stylu wylewnie szafuje, a czasem, pozostawia sytuację niedopowiedzianą. Nie ma tu zbyt wielu opisów realiów (może za wyjątkiem górskiej przyrody), co sprawia, że świat przedstawiony jest tyleż rzeczywisty, co odrealniony. A co za tym idzie akcja nie jest zniewolona tylko jednym, dosłownie bezpośrednim kontekstem historyczno - politycznym. Trudno doszukiwać się tu dokładnych analogii dziejowych, gdyż pewne fakty zostały po prostu pozmieniane i poplątane, podporządkowując się tym samym idei utworu. Prawdziwie i niezwykle celnie została oddana natomiast sytuacja Ludzi Gór - Kurdów. A stało się tak właśnie dlatego, że zostali oni pokazani przez pryzmat pojedynczych losów, w wymiarze bliskim każdemu zwykłemu mieszkańcowi Ziemi.