Islamskie rewolucjonistki

07/30/2008  Dr Maciej Kurcz

Kobiety z Góry Ararat (Les Femmes du Mont Ararat), reż. Erwann Briand, Francja, Flight Movie, 2004, 52.
Ararat to masyw górski we wschodniej Turcji, który funkcjonuje w naszej wyobraźni jako góra legendarna, magiczna, święta. Aktualna rzeczywistość tego miejsca prezentuje się jednak zgoła inaczej. Od lata 80. toczy się tutaj bowiem przewlekły konflikt między turecką armią a kurdyjską partyzantką Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Walki na tym terenie sięgnęły zenitu w połowie lat 90. Obecnie tli się nadal w górach ruch partyzancki, zepchnięty jednak na pogranicze irackie.

Mimo, że o kobiecie muzułmańskiej napisano już całe biblioteki, to wciąż na jej temat przeważają uogólnienia i stereotypy. We wszelakich opracowaniach pojawia się najczęściej wizerunek kobiety dyskryminowanej, zepchniętej na margines islamskiego społeczeństwa. Ten godny współczucia, wizerunek kobiety Orientu, aktualnie szczególnie budzący emocje Europejczyków, jest jednak, co najmniej, nieaktualny. Rzeczywistość kulturowa świata islamu w ostatnich dekadach gwałtowanie się zdynamizowała. Dotyczy to także sytuacji kobiet. Dlatego też z wielką uwagą winniśmy śledzić opracowania zmierzające do ukazania sytuacji kobiety islamu z jak najaktualniejszej i odbiegającej od stereotypów perspektywy. Do takich zaliczyć możemy film dokumentalny, wykształconego na łódzkiej "filmówce" Francuza Erwanna Brianda, Kobiety z góry Ararat. Dokument opowiada o walce żeńskiej formacji partyzanckiej PKK, operującej w górskich ostępach południowo - wschodniej Turcji, w okolicach tytułowego Araratu. Film stara się zarejestrować wycinek z życia sześcioosobowego oddziału. Przy czym obfituje także w krótkie dygresje, dotyczące życia każdej z bohaterek. Historia jakich wiele, gdyby nie fakt, iż fabuła filmu dotyczy kobiet - partyzantów. Dzięki temu naszym oczom rysuje się raczej nietypowy wizerunek kobiety kurdyjskiej - jednocześnie także mieszkanki Bliskiego Wschodu. W konwencji wywiadu, poznajemy każdą bohaterkę z osobna. Dowiadujemy się, iż każda, bez wyjątku i bez reszty oddana jest sprawie narodu kurdyjskiego; żarliwością równą co najmniej mężczyźnie. Bohaterki filmu to jednak podwójne rewolucjonistki; walczą o sprawę narodową, jednocześnie to także bojowniczki o kwestię równie beznadziejną; równouprawnienie kobiet w skrajnie patriarchalnym społeczeństwie Bliskiego Wschodu. Z tego powodu właśnie zasługują na nasz szczególny szacunek i uwagę.

Film ten do dobry obraz przemian obyczajowych we współczesnym świecie muzułmańskim. Ich ważną częścią są kobiety, które coraz śmielej dopominają się o większy udział w życiu publicznym. Zwróćmy uwagę, że często dochodzi do tego w społecznościach zmarginalizowanych, gdzie realizują się w polityce czy w życiu religijnym - sferach dawniej zarezerwowanych całkowicie dla mężczyzn. Na obu płaszczyznach da się obecnie zauważyć swego rodzaju emancypację, czy nawet więcej - rywalizację kobiet z mężczyznami. Nie dotyczy to tylko Kurdystanu tureckiego, ale, w różnym natężeniu, ma ono charakter globalny na obszarach islamu. I tak przykładowo, w znanym mi najlepiej Sudanie, proces ten jest jak najbardziej widoczny. Tam jednak nie wynika tylko z aktualnych procesów modernizacyjnych i westernizacyjnych, ale inspirowany jest raczej polityką fundamentalistycznego reżimu rządzącego Sudanem, który poszukując poparcia społecznego, popiera częściową emancypację kobiet.

Przykład Kurdów tureckich wydaje się nieprzypadkowy. W swej historii udowodnili przecież nie raz, iż są najbardziej podatni na modernistyczne idee i to nie tylko wśród swoich pobratymców - Kurdów, ale też innych społeczności Bliskiego Wschodu. W kontekście wydarzeń w sąsiednim Iraku, gdzie doszło do gwałtowanego wzrostu znaczenia Kurdów, winniśmy bacznie śledzić przyszłe losy tego bez mała 20 milionowego narodu, któremu wciąż odmawia się prawa do samostanowienia.


Artykuły publikowane na stronie niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko KCIiD.